
No właśnie lawendowy szał dopadł i mnie :o)
Co prawda nie oszalałam na jej punkcie totalnie, ale pozwoliłam sobie przemycić jej zapach i obecność do swojego Bocianiego Gniazdka...
Nie ukrywam że chciałabym zobaczyć na własne oczy lawendowe pola... oj bardzo, bardzo :o)

Jedno wiem na pewno jeśli moje marzenia się spełnią, te najskrytsze z głębi serca lawenda zagości u mnie w większym formacie...
Może w łazience lub sypialni :o)
Czas pokarze...oby tylko nie zabrakło mi wytrwałości, zapału i głowy pełnej marzeń...
A na chwile obecna bez bujania w obłokach ;o) moja lawenda prezentuje się tak





Oczywiście nowy sezon Ikea 2011 rozpoczęty a w raz z nim kolejne marzenia :o)
To jedno z nich, które już się spełniło i stoi dumnie na parapecie :o)
Pozostały już tylko 2 do kolekcji...

Mój urlop powoli dobiega końca :o( A szkoda...
Biegnę zatem znów nadrabiać blogowe zaległości i poczytać co tam nowego u Was słychać...
Pozdrawiam Was serdecznie GUSIA